Strona Główna > Posty > 26 października

Administrator tekstu:

IDMJP2

Data:

23 października 2018

26 października

Grandparents with granddaughter outdoors

W 1999 roku odbyła się prezentacja listu papieskiego do osób w podeszłym wieku.

List do osób w podeszłym wieku (1999) (Ludzka nadzieja – pełna nieśmiertelności) – list aposotolski, który Jan Paweł II napisał 1 października 1999 roku, a więc gdy miał ponad 79 lat: Sam posunięty w latach, odczuwam zatem potrzebę nawiązania dialogu z wami. Czynię to, dziękując najpierw Bogu za dary i dobrodziejstwa, jakich udzielał mi obficie aż do tej chwili. Przemierzam w pamięci kolejne etapy mojego życia, splecionego z historią większej części obecnego stulecia, i widzę wyłaniające się z przeszłości twarze niezliczonych osób, w tym niektórych szczególnie mi drogich. Wiążą się z nimi wspomnienia wydarzeń zwykłych i nadzwyczajnych, chwil radości i przeżyć naznaczonych cierpieniem. Ponad tym wszystkim jednak widzę opatrznościową i miłosierną dłoń Boga Ojca.

Nie zmienia to tragizmu wpisanego w każde ludzkie życie; tragizmu wynikającego z niepewności i cierpienia związanego z ludzką kondycją oraz bolesnymi, często krwawymi wydarzeniami występującymi w życiu społecznym. Ale najbardziej, zwłaszcza w wieku podeszłym, dojmującym doświadczeniem staje się przemijanie, poczucie, że człowiek jest – jak to nazwał Martin Heidegger – Sein-zum-Tode, czyli byciem-ku-śmierci. A to oznacza nieuchronność zmierzenia się z przybliżającą się perspektywą własnej śmierci. Na tę trudną perspektywę Jan Paweł II spogląda oczyma wiary. Niezależnie od indywidualnych doświadczeń nasza refleksja skupia się przede wszystkim na problemie czasu, który nieubłaganie upływa. «Czas umyka bezpowrotnie» – pisał już starożytny poeta łaciński [Wergiliusz – M.Z.]. Człowiek poddany jest czasowi: rodzi się i przemija w czasie. Dzień narodzin staje się pierwszą datą jego życia, a dzień śmierci ostatnią: alfa i omega, początek i koniec jego ziemskiego bytowania, jak podkreśla chrześcijańska tradycja, umieszczając te litery greckiego alfabetu na kamieniach nagrobnych.

Chociaż jednak życie każdego z nas jest tak nietrwałe i kruche, pociesza nas myśl, że dzięki duszy duchowej przeżyjemy nawet własną śmierć. Wiara zaś otwiera przed nami «nadzieję, która zawieść nie może» (por. Rz 5,5), wskazując perspektywę zmartwychwstania na końcu czasów.

Jan Paweł II znaczną część swego listu poświęca problemowi starości na kartach Pisma Świętego: «Młodość jak zorza poranna szybko przemija» – powiada Kohelet (11,10). Biblia nie waha się mówić otwarcie – czasem nawet ze śmiałym realizmem – o nietrwałości życia i o nieubłaganym upływie czasu: «Marność nad marnościami, … marność nad marnościami – wszystko marność » (Koh 1,2): któż nie słyszał tego surowego napomnienia starożytnego Mędrca? Najlepiej rozumiemy je my, ludzie starzy, nauczeni doświadczeniem.

Mimo tego wolnego od złudzeń realizmu Pismo Święte zachowuje bardzo pozytywną wizję wartości życia.

Dlatego Jan Paweł II przywołuje doświadczenie wielkich biblijnych postaci, będących w podeszłym wieku: Abrahama i Mojżesza, Elżbiety i Zachariasza, Symeona i Anny, a także należącego do Sanhedrynu Nikodema oraz Piotra Apostoła, który kiedy się zestarzał, musiał się przenieść z Izraela do Rzymu. Jan Paweł II ukazuje wielką rolę osób starszych w historii Zbawienia. Te rozważania prowadzą go do konkluzji: W świetle nauczania i terminologii biblijnej starość jawi się zatem jako «czas pomyślny», w którym dopełnia się miara ludzkiego życia; zgodnie z Bożym zamysłem wobec każdego człowieka jest to okres, w którym wszystko współdziała ku temu, aby mógł on jak najlepiej pojąć sens życia i zdobyć «mądrość serca». «Starość jest czcigodna – czytamy w Księdze Mądrości – nie przez długowieczność i liczbą lat się jej nie mierzy: sędziwością u ludzi jest mądrość, a miarą starości – życie nieskalane» (4, 8-9). Starość to ostatni etap ludzkiego dojrzewania i znak Bożego błogosławieństwa.

Papież pokazuje liczne dokonania ludzi starszych w życiu społeczności i podkreśla ich wielkie znaczenie dla wspólnot, w których żyją jako strażnicy zbiorowej pamięci. Tekst listu zawiera też syntetyczne podsumowanie trudnego wieku XX. Nie wszystko w nim było mroczne. Liczne aspekty pozytywne równoważyły strony ujemne lub wyłaniały się jako dobroczynna reakcja zbiorowej świadomości. Prawdą jest jednak – i byłoby groźnym błędem, gdybyśmy o tym zapominali – że stulecie to przyniosło straszliwe cierpienia, które naznaczyły życie wielu milionów ludzi.

Wśród bolesnych doświadczeń Jan Paweł II wymienia obie wojny światowe, konflikty terytorialne, nienawiść etniczną, skrajne ubóstwo wielu grup społecznych, prześladowania rasowe, systematyczne łamanie praw człowieka. Zarazem jednoznacznie podkreśla, że minione stulecie, które było wiekiem okrutnych wojen i prześladowań, było też czasem znaczących osiągnięć. Pośród nich na pierwszym miejscu Ojciec Święty wskazuje na wzrost znaczenia praw człowieka oraz zasady samostanowienia narodów. Dalej, do osiągnięć tych zalicza również pokonanie totalitaryzmów i docenienie roli demokracji oraz wolnego rynku, nawiązanie dialogu międzyreligijnego, coraz powszechniejsze uznanie godności kobiety, rozwój w dziedzinie łączności i wymiany informacji, postęp w medycynie i naukach budujących dobrobyt człowieka.

To, co wyróżnia ów list spomiędzy innych papieskich dokumentów, to jego sapiencjalny charakter. Z tego też względu pojawiają się w nim cytaty myślicieli antycznych takich jak Owidiusz, Fokilides, Cyceron, a ze starożytności chrześcijańskiej: św. Ireneusz, św. Efrem Syryjczyk, św. Hieronim oraz św. Jan Chryzostom i św. Jan Damasceński. Papież przywołuje też wielkiego francuskiego dramatopisarza z XVII wieku Pierre Corneille’a oraz Cypriana Kamila Norwida, którego Post Scriptum cytuje, mówiąc o osobach starszych jako strażnikach zbiorowej pamięci. Jan Paweł II pozytywnie ocenia wszelkie inicjatywy, które pomagają ludziom starszym podtrzymywać ich fizyczną i intelektualną aktywność, wspierają ich w nawiązywaniu relacji z innymi oraz wykorzystują potencjał doświadczeń zgromadzonych przez całe życie. Pozwala im to zachować i pogłębić świadomość wartości życia, najważniejszego daru Bożego, nie uchyla to jednak ani samej perspektywy śmierci, ani jej dramatyzmu. Chociaż można sobie racjonalnie wytłumaczyć aspekt biologiczny śmierci, nie sposób przyjąć jej jako czegoś «naturalnego». Śmierć jest sprzeczna z najgłębszym instynktem człowieka. Sobór tak mówi o tym: «Tajemnica losu ludzkiego ujawnia się najbardziej w obliczu śmierci. Nie tylko boleści i postępujący rozkład ciała dręczą człowieka, lecz także, i to jeszcze bardziej, lęk przed unicestwieniem na zawsze». Istotnie, tej udręki nic nie zdołałoby ukoić, gdyby śmierć oznaczała całkowite zniszczenie i koniec wszystkiego. Dlatego śmierć skłania człowieka do stawiania radykalnych pytań o sens samego życia: co czeka nas za mroczną zasłoną śmierci? Czy stanowi ona ostateczny kres życia, czy też istnieje coś także poza nią?

Dlatego fundamentem i osnową całego listu jest nadzieja, którą objawia życie, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Chrystus, przekroczywszy bramy śmierci, objawił życie trwające poza jej granicą, na owym nie zbadanym przez człowieka terytorium, którym jest wieczność. On jest pierwszym Świadkiem życia wiecznego: w Nim ludzka nadzieja pełna jest nieśmiertelności. Ta perspektywa głębokiej wiary, nadziei i miłości, którą przynosi człowiekowi Cierpiący, Ukrzyżowany i Zmartwychwstały, pozwala Janowi Pawłowi II na niecałe sześć lat przed swoją śmiercią na odważne i piękne wyznanie, że – jak napisał – głębokim pokojem napełnia mnie myśl o chwili, w której Bóg wezwie mnie do siebie – z życia do życia! Dlatego wypowiadam często – i bez najmniejszego odcienia smutku – modlitwę, którą kapłan odmawia po liturgii eucharystycznej: In hora mortis meae voca me, et iube me venire ad te – w godzinie śmierci wezwij mnie i każ mi przyjść do siebie. Jest to modlitwa chrześcijańskiej nadziei, która w niczym nie umniejsza radości obecnej chwili, a przyszłość zawierza opiece Bożej dobroci.